Na zewnątrz -12 st.C. + wiatr wzmagający poczucie zimna o ok 5 stopni i My;]. Szczerze powiem, że nie wiemy co nam przyszło do głowy, żeby w taką pogodę robić zdjęcia w plenerze… Ania próbowała przechytrzyć zimno ubierając się w narciarskie spodnie i kurtkę ale przebieglejszy mróz i tak znalazł najsłabszy punkt: rękawiczki. Palce u rąk bolały nas z zimna, rzęsy i brwi pokrywał szron – iście syberyjska aura. Tyle, że to nie była Syberia tylko Wrocław. Dzięki temu uwinęliśmy się z sesją w 40 minut biegając i podskakując dla rozgrzewki.
Z dwojga złego lepiej być jednak fotografem niż modelem. Gosia i Kamil, którzy nam modelowali, aby się lepiej prezentować poświęcili się i NIE wystąpili w strojach narciarskich, za to elegancko i gustownie – patrz przewiewnie.
Suma sumarum warunki ekstremalne mamy zaliczone.
A więc ciesz się i nie marudź! Własnie siedzisz w ciepłym pokoju, przed komputerem popijając herbatę z cytryną :).
Na pierwszym zdjęciu charakterystyczny tylko dla prawdziwych mężczyzn z dzikiego zachodu chód Kamila.










fajnie i cieplo sesja wyszla, wcale zimna nie widac :) co za akcje: wyglada mi na Sparta, ale moze byc tez Troy? :) Fajnie ze ten sam klimat, a nie wszystko z innej bajki.
@zdjecie 1: normalnie jak prawdziwy chod kowboja, jakby tylko nie ta fryzura a’la Mroczek na pozniejszych zdjeciach to bym sie nabral ze to prawdziwy krowi chlopak :)